Skip to content

Jaka powinna być oferta klubu integracyjnego?

Chcemy stworzyć w Słupnie klub integracyjny, do której rodziny osób niepełnosprawnych chętnie je poślą. Aby to się udało, trzeba dobrze poznać potrzeby środowiska, dopiero wtedy można stworzyć ofertę odpowiadającą na lokalne zapotrzebowanie.

Ogólnie rzecz biorąc, w wypowiedziach osób badanych ze wszystkich grup pojawiały się stwierdzenia, że w Słupnie brakuje miejsc, w których można by się spotkać, że nie ma tutaj miejsc publicznych. Świadczy o tym również fakt, że dopiero w planach jest oddzielenie oddziału kultury od oddziału pomocy społecznej. Zatem wydaje się, że w Słupnie nie ma miejsca, gdzie można się po prostu spotkać. Jakie potrzeby mają zatem w Słupnie i okolicach osoby niepełnosprawne i ich najbliżsi?

Przede wszystkim potrzebny jest dostęp do informacji. Matki osób niepełnosprawnych zwracają uwagę, że poszukiwanie informacji o możliwym wsparciu, fundacjach, stowarzyszeniach zajmuje im bardzo dużo czasu. Tym bardziej, że nie wszystkie mają swobodny dostęp do Internetu.

„I bardzo mi brakuje takiej osoby, która mogłaby praktycznie wiedzieć wszystko. To mówię nie tylko o swojej chorobie, bo o innych. Taka osoba byłaby na bieżąco, która wie – a tu się dzieje to, a tu się dzieje tamto. Ty możesz złożyć na to a Ty na to. Albo powiedziałaby, nie składaj w ogóle, bo tam jest dofinansowanie na powiedzmy 70% i ty musisz swoje wyłożyć”.

Zatem zasadne wydaje się stworzenie w świetlicy punktu informacyjnego albo infolinii, dzięki którym łatwiejszy stanie się dostęp do informacji o rozmaitych formach wsparcia oferowanych osobom niepełnosprawnym.

Nie dziwi fakt, że w wypowiedziach matek pojawiały się potrzeby finansowe. Dotyczy to szczególnie drogich leków, sprzętu, dofinansowania do turnusów rehabilitacyjnych. Być może więc można w klubie organizować wymianę, giełdę sprzętu rehabilitacyjnego, który nie jest już potrzebny w jednej rodzinie, a może przydać się kolejnej.

Matki osób niepełnosprawnych podkreślają, że bardzo potrzebna jest im zewnętrzna pomoc w ćwiczeniach z dzieckiem. Zauważyły, iż dużo łatwiej byłoby skłonić je do ćwiczeń czy codziennych zabiegów, gdyby na miejscu współpracował z nimi specjalista, np. logopeda, rehabilitant czy fizjoterapeuta: „Mnie dzieciaki nie słuchają, jak się ktoś inny w domu pojawi (…) To dzieciaki inaczej będą do tego podchodziły”.

Jedna z badanych bardzo by chciała, aby „chociaż raz w tygodniu to by mi się ktoś przydał, kto by go trochę zabrał. No i z tego tytułu, ponieważ wszystko mu załatwiam całe życie prywatnie, mówię może gdzieś, ktoś, coś by dla nas zrobił”.

Pojawiały się również potrzeby organizowania spotkań towarzyskich, dzięki którym osoby niepełnosprawne nie byłyby samotne. Rodzicom niekiedy brakuje już i siły, i pomysłów na uatrakcyjnianie czasu wolnego ich dzieci:

„W domu niby człowiek się stara, żeby nie była taka samotna, nie odrzucamy jej, bo przecież z nami siedzi zawsze i wszelkiego rodzaju spotkania rodzinne są, no to nie ma tego, że Ola jest oddzielnie, Ola siedzi przy stole razem z nami. No a tutaj właśnie brakuje tych takich spotkań dla dzieci, głównie takich zajęć”.

Potrzeba ta jest szczególnie ważna w czasie wakacji, gdy zawieszeniu ulega całoroczny rytm dnia – wyjście do szkoły, powrót do domu, lekcje itp. Po pierwsze powoduje to poczucie zagubienia, ponieważ wiele osób z niepełnosprawnością intelektualną funkcjonuje dobrze w schematach, w rutynie. Po drugie, nie wiadomo, co zrobić z ogromem wolnego czasu, jaki ma teraz dziecko. Być może odpowiedzią na tego rodzaju zapotrzebowanie byłaby akcja typu „lato w mieście” zorganizowana w świetlicy? Bez zajęć często pozostają również weekendy.

Osoby badane wskazywały na potrzebę organizowania zajęć w terenie, typu zabawa w chowanego, podchody, aby ich dzieci nauczyły się funkcjonować w grupie w czasie wolnym, a nie tylko podczas lekcji czy ogólnie pobytu w szkole. Kobiety zwracały uwagę na osamotnienie dzieci w szkole, brak przyjaciół. Zdają sobie sprawę, że w dużej mierze wynika to właśnie z niepełnosprawności. Podkreślają, że ich dzieci marzą o kolegach i koleżankach, a nie zawsze rozumieją, dlaczego nikt nie chce się z nimi bawić. Dlatego też jedna z osób badanych mówi:

„Ja dla swojego dziecka szukam przyjaciół, ale wśród takich jak on. Nie chcę, żeby ktoś poszedł z nim do kina po to, żeby mu skasować bilet, bo o filmie to on nie podyskutuje niestety. Niech ich będzie mniej, ale niech będą na jego poziomie, żeby on miał, chociaż szansę być w czymś najlepszym”.

Klub mógłby być miejscem, w którym osoby niepełnosprawne mogłyby znaleźć koleżanki i kolegów, nawiązać bliższe relacje, zacząć prowadzić jakieś życie towarzyskie.

Matki dzieci niepełnosprawnych podkreślają też, że ich dzieci z racji niepełnosprawności opuszczają więcej zajęć, a w szkole trudno jest zorganizować jakieś lekcje dodatkowe. Może więc w świetlicy mogłyby odbywać się „komplety” z różnych przedmiotów, np. angielskiego z pomocą wolontariuszy, czy osób niepełnosprawnych ruchowo.