Skip to content

Europejski Kongres Kultury czyli sztuka (dla) zmiany społecznej

Niewątpliwie jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń obecnej polskiej prezydencji UE był Europejski Kongres Kultury, który odbył się na początku września  we Wrocławiu[1]. Kongres cieszył się dużą popularnością wśród młodzieży głodnej psychodelicznych koncertów.  Natomiast starsze pokolenie wyrobników kultury przyciągnęła oszałamiająca ilość paneli i dyskusji (10 spotkań w ciągu 2 dni!), nazwiska zaproszonych gości, a także niezwykłość miejsca. Wrocławska Hala Stulecia (dawniej Ludowa) oddana do użytku w 1913 na cześć zwycięstwa nad Napoleonem pod Lipskiem, jest symbolem dawnego Breslau i prawdziwie europejskiego modernizmu. Wśród gości szczególną charyzmą cieszyli się artyści: Jan Fabre, Krzysztof Penderecki, Mirosław Bałka czy Krystian Lupa, intelektualiści światowej rangi jak Gayatri Chakavorty Spivak, Chantal Mouffe, czy Gianni Vattimo oraz last but not least – Zygmunt Bauman, który otworzył kongres wykładem na temat politycznej roli kultury europejskiej. Jedną z kluczowych publikacji EKK była książka słynnego socjologa “Kultura w płynnej nowoczesności” pełniąca rolę wprowadzenia do dyskusji[2]. Główną ideą kongresu była refleksja nad rolą sztuki w transformacji społecznej. Poniżej przedstawię krótki i subiektywny przewodnik po głównych wątkach jakie pojawiły się w trakcie dyskusji, których byłam świadkiem:

1. Masa kultury, kultura otwarta: tytuł panelu szybko został przeformułowany na hasło “masa kultury vs kultura masowa”, gdzie zagrało wyraźnie dialektyczne napięcie pomiędzy ilością i jakością. Pojawiło się kluczowe pytanie, czy od tej masy kultury, która nas otacza, musimy bezwzględnie staczać się w kulturę masową? Oczywiście na palącą kwestię “czy sztuka wysoka z definicji musi być elitarna”, nikt nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć. Rzecz w tym, że w sztuce nie ma progresu – kryteria estetyczne w pewien sposób legityzmizują władzę i społeczny porządek. A skoro tak – sztuka współcześnie może się stać i staje prawdziwym impulsem do zmiany społecznej: chociażby w zmianie nawyków percepcyjnych, zatarciu różnicy pomiędzy tym co wysokie i niskie, masowe i elitarne. Są to procesy nieuchronne, ponieważ sztuka i generalnie kultura, zmienia swój sposób odziaływania pod wpływem rewolucji informatycznej i nowych mediów.

2. Na początku dyskusji na temat władzy (Niebezpieczne związki: władza a kultura) Zbigniew Libera wprowadził wszystkich w kontekst narodzin ruchu społecznego Obywatele Kultury[3]. Zgodnie z zapisanymi tam postulatami państwo powinno być odpowiedzialne za kulturę, za swobodny rozwój kulturowego potencjału swoich obywateli, a także za politykę pamięci narodowej (symbole, muzea, pomniki), która decyduje o naszej przynależności do wspólnoty. Dlatego nie może wycofywać się z finansowania tej sfery – wręcz odwrotnie – powinno zwiększyć nakłady na kulturę, zwiększając jednocześnie autonomię poszczególnych instytutów rozdzielających pieniądze. Jak podkreślała Chantal Mouffe, ruch społeczny Obywateli Kultury okazuje się bardzo istotnym ruchem dla demokratyzacji sfery publicznej w Polsce. Pojawiło się jednak pytanie, czy możliwe jest przeniesienie tego doświadczenia na poziom europejski. Co tak naprawdę oznacza bycie obywatelem kultury na poziomie europejskim i co to znaczy kultura europejska? Jak wspominał o tym prof. Bauman kultura europejska jest ponadnarodową,  niepowtarzalną konstelacją idei (w sensie Benjaminowskim), spomiędzy których przebłyskuje idea Europy. Nie ma Europy bez Rewolucji Francuskiej, przemysłowej, naukowej, bez ducha protestantyzmu i katolickiego kultu obrazów. Bez wolności i swobody podróżowania, bez zdolności zapominania o krzywdach i zaszłościach. Wniosek: to co dała nam Europa jako idea, to poczucie, że wszystko jest możliwe i zależy od nas.

 Poczucie to napotyka jednak na pewne ograniczenia: dyskusję poświęconą władzy zdominował wątek finansowy. W rozmowie skupiano się głównie na relacji “pieniądze a władza”, a dokładniej na konstatacji w ł a d z y, jaką mają nad nami pieniądze. Stąd pytaniem zasadniczym nie był już tradycyjny stosunek artysty do ideologii rządzącej danym ciałem politycznym, ale kwestia jego stosunku do źródeł  finansowania. Artyta krytyczny świadomie lub mniej świadomie, dokonuje politycznego i społecznego wyboru w momencie, gdy szuka finansowania swojego projektu, gdy decyduje się na takich, a nie innych partnerów  lub sponsorów. Upraszczając, sprowadza się to do znanej reguły hermeneutyki podejrzeń: powiedz mi kto cię sponsoruje, a powiem ci, kim jesteś.

Pieniądze jak słusznie zauważył Fatos Lubonja[4] dzielą się na narodowe (państwowe), międzynarodowe oraz prywatne – różni je tylko stopień zideologizowania, polegający na przejrzystości źródeł pochodzenia oraz zdolności do wykorzystanie efektów, nad którymi się nie panuje.  Artyści mający coraz lepszy kontakt z rzeczywistością, coraz lepiej poruszają się w rynkowej grze, tracąc przy tym aspiracje do autonomicznego rozwoju wynikające z uprzywilejowanej pozycji bycia poza systemem. Stają się urzędnikami/funkcjonariuszami systemu reprezentując interesy kapitału. Jak zauważył Libera – bezpieczeństwo ontologiczne i ekonomiczne zabija poniekąd ducha; aby pozostać twórczym, potrzebna jest spora dawka niepewności.  Debata poświęcona władzy i sztuce sprowadzona została do iście hamletowskiego dylematu: brać albo nie brać (a jeśli brać to świadomie!).

3. Zagubieni w kulturze: interdyscyplinarność. Pod tym hasłem odbyło się bardzo ciekawe spotkanie wielkich artystów takich jak Jan Fabre, czy Krzysztof Wodiczko z teoretykami (Ewa Rewers, Dietrich Diederichsen). Jan Fabre mówił o swojej działalności artystycznej przenikniętej ideą konsiliacji – wytwarzania jedności wiedzy, znajdowania analogii w świecie idei i natury. Krzysztof Wodiczko opowiedział w skrócie o swoich ostatnich projekcjach w przestrzeni publicznej, poświęconych osobom lub tematom wykluczonym z debaty publicznej – w przypadku prezentowanych w zeszłym roku Warszawie Maszyn wojennych, chodzi o polską interwencję w Afganistanie i o koszty psychiczne, jakie ponoszą żołnierze i ich rodziny. Wodiczko jasno zadeklarował swoją postawę teoretyczną: to nasza relacja do prawdy ustanawia, czy też gwarantuje nasz poza-instytucjonalny wpływ na ruch demokratyzacji spoleczeństwa. Według niego, uprawianie sztuki jest de facto praktyką etyczno-polityczną, której sedno leży nie w wytwarzaniu artefaktów, ale w rozwoju zdolności do mówienia, dopuszczaniu do głosu wykluczonych, rozszerzaniu zakresu upodmiotowienia i upełnomocnienia (empowerment).

 Konkluzja całego spotkania była raczej optymistyczna mimo tytułu debaty (Lost in Culture) – nikt z uczestników nie mówił o zagubieniu, ale raczej o tym, że społeczeństwo nigdy nie przestanie być społeczeńswem obywatelskim. Podkreślano też jak dużą rolę w wytarzaniu sfery publicznej (obywatelskiej) pełni sztuka jako źródło potencjalnej zmiany – głównie poprzez działanie na zbiorową wyobraźnię i dyskurs symboliczny oraz ramy zmysłowej percepcji. Sztuka będzie się rozwijać dopóki uda jej się ochronić swój krytyczny potencjał: dzięki niemu możemy się przyglądać sami sobie, prowokować sytuacje graniczne, dzięki którym zdajemy sobie sprawę z własnych ograniczeń.

Wnioski ogólne jakie płyną z tej (rządowej w końcu) imprezy, są bardzo symptomatyczne. Burzliwe dyskusje dotyczyły kwestii najbardziej palących – przede wszystkim pauperyzacji artystów i szerzej intelektualistów, projektomanii, elityzmu odtwarzającego społeczną dystynkcję wprowadzającą podział na klasę wyższą i niższą. Zwracano szczególną uwagę na fakt, że kultura może być kołem zamachowym rozwoju społecznego, ale bez silnej idei subsydiarności nie może rozwijać się harmonijnie. Zamiast sieci – powstają wyspy kultury. Oczywiście, one też mogą stać się polem przemian i eurupcji nowej, kreatywnej energii. Trochę tej energii można było zauważyć we Wrocławiu. Dominowało pragnienie zmiany, dążenie do przełamania impasu. Jak trafnie podsumował to Gianni Vattimo (jedna z gwiazd festiwalu) –”Chcesz rewolucji? Po prostu zrób ją…”.

Barbara Markowska



[1] Materiały kongresowe i nagrania dostępne na stronie www.culturecongress.eu

[2] Książka powstała na zamówienie Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Do publikacji dołączony jest film dokumentalny o Zygmuncie Baumanie w reż. Krzysztofa Rzączyńskiego pod tytułem  „Miłość. Europa, świat Zygmunta Baumana”, Warszawa 2011.

[3] Idea Paktu dla Kultury narodziła się na Kongresie Kultury Polskiej w 2009 roku w Krakowie; pakt został podpisany przez premiera Donalda Tuska i ministra Bohdana Zdrojewskiego 15 maja 2011.

[4] Pisarz i dziennikarz albański, skazany na wieloletnie więzienie za działanie na rzecz praw człowieka. Redaktor naczelny wolnościowego kwartalnika „Perpjekja” (Wysiłek).