Skip to content

Krajowe Forum Terytorialne

16 lutego odbyło się posiedzenie tematyczne Krajowego Forum Terytorialnego “Miasta w polityce rozwoju – doświadczenia i perspektywy”. Poszedłem bez przekonania. Po pierwsze dlatego, że i tak musiałem wyjść wcześniej – obowiązki służbowe (w końcu takie spotkania to dla mnie to powinna być czysta przyjemność w końcu to działanie społeczne), po drugie tematem mniej się interesuję, po trzecie to posiedzenie tematyczne, a więc w raczej eksperckie – decyzje tam nie zapadają. Jednak z uwagi na niezbadane drogi dokumentów, które uniemożliwiły Radzie Działalności Pożytku Publicznego na czas (czyli przed pierwszym posiedzeniem plenarnym) wybrać pozarządowych reprezentantów (co więcej większość z członków ma stałych zastępców, a w procedurze Rady mowy o zastępcach nie było), było to moje pierwsze posiedzenie i uznałem, że trzeba. Okazało się również, że warto.

 

Do tej pory nie miałem jakiegoś określonego zdania na temat metropolii, chyba, że jako mieszkaniec wielkiego miasta. Jednak w tym temacie jest również obszar interesujący z punktu widzenia organizacji pozarządowych, choć przecież nie wprost. Te organizacje pozarządowe to w budżetach takiej metropolii to jakieś niewielkie procenty wydatków, nawet jak dodamy procentu na kulturę. Co innego szkoły, drogi, komunikacja, wodociągi, inwestycje itp. Więc słowa o organizacjach nie było. Było jednak o zarządzaniu. I to już mnie zainteresowało. Pani prof. Iwona Sagan zwróciła uwagę na rodzaje zarządzania metropoliami. Od centralistycznej, gdzie działa zarząd, który podejmuje decyzje, poprzez zrzeszeniuowy, gdzie poszczególne jednostki dobrowolnie włączają się we wspólne działania, aż po współzarządzanie obszaru metropolitalnego na zasadzie governance, czyli sieci, porozumienia, wielopoziomowe zarzadzanie. Pani profesor zauważyła, że te ostatnie zarzadząnie jest bardzo trudne, wymaga wielkiego profesjonalizmu. Nie dawała więc większych szans większością miast nie tylko w Polsce, ale też sugerowało, że tak zarządzane miasta będą miały niewwątpliwe przewagi konkurencyjne.

Ponieważ jak wiadomo w Polsce metropolii nie ma i moga one działać na zasadzie związków komunalnych (zrzeszeniowych) do tego znacznie ograniczonych prawnie (np. nie można powierzyć takiemu związkowi części zadania), albo swoistego liderstwa jednego maista, które swoimiu przewagami i zasobami przekonuje innych do współpracy nic dziwnego, że wypowiedzi prezydentów miast szły w kierunku centralistycznym. Tzn. ustawowowym powołaniem  nowej jednostki samorządu terytorialnego, która zastępowałaby powiaty w obszarach metropolitalnych i funkcjonowałaby (jeżeli dobrze rozumiem) raczej na poziomie samorządu wojewódzkiego.

Rozumiem potrzeby zgłaszane przez Unię Metropolii Polskich i wiem, co podkreślała pani profesor, że kwestie dyskusji nad ustrojej metropolii jest czymś z jednej strony bardzo aktualnym, ale też zmieniającym się w czasie i nie danym raz na zawsze. Jednak mnie ta jednomyślność włodarzy metropolii zaniepokoiła. Wytraźnie widać było, że sprawność zarządzania jest efektem rezygnacji z rozwiazań demokratycznych. Oczywiście trudno przegłosować jednakową uchwałę w kilkunastu gminach, ale też daje to szanse wpływu tych loklanych demokracji (wiem, że czasem ze złych pobudek). Już teraz w większych miastach obywatel, czy nawet zbiorowy obywatel jakim jest organizacja pozarządowa specjalnie głosu nie ma. Większa centralizacja bez zapewnienia mechanizmów demokratycznej kontroli i wpływu może być wylaniem dziecka z kąpielą. Zrozumiałem to dokładnie w momencie gdy pojawił siepostulat zapewnienia rewitalizacji statusu zadania publicznego. Ja zwolennik zabytków i rewitalizacji społecznej pomyślałem tak to dobry plan. Ale juz po chwili okazał się, że ten status potrzebny jest do wywłaszczania, przymusu wykupu. A to, jako zwolennika praw obywatelskich podobało mi się znacznie mniej.

Co więc w sprawie metropolii i planowanej przez rząd Krajowej Polityki Miejskiej? Nie wiem. Mam nadzieję, iż kolejne polityki nie maja na celu odtworzenia poza zreformowanym systemem strategii kolejnego gąszczu działań administracji w której nikt się nie połapie. A metropolie staną się nie miejscem społecznej integracji i podnoszenia jakości życia technokratycznym sposobem zarządzania masami.  Dobrze by było, gdyby znalazły się organizacje, które zechciałyby ten proces monitorować.

Piotr Frączak