Skip to content

O rozwoju lokalnym kierowanym przez społeczność

Partycypacja w działaniu czy kilka słów o rozwoju lokalnym kierowanym przez społeczność

Wydaje się, że sytuacja jest z punktu widzenia zwolenników szerokiej partycypacji idealna. Oto w oparciu o doświadczenia programu LEADER, realizowanego w ramach programu rozwoju obszarów wiejskich, w propozycjach dotyczących przyszłego okresu programowania pojawia się mechanizm nazwany Community-led local development (CLLD), czyli „rozwojem lokalnym kierowanym przez społeczność”. Mechanizm ten ma za zadanie uzupełniać i poprawiać realizację polityk publicznych w obszarze wszystkich funduszy objętych Wspólnymi Ramami Strategicznymi. Ma on – jak się wydaje –  na celu zwiększenie skuteczności i wydajności terytorialnych strategii rozwoju przez delegowanie procesu decyzyjnego, a następnie również wcielania ich w życie poprzez lokalne partnerstwa i instytucje społeczeństwa obywatelskiego. CLLD ma zagwarantować, że oddolne potrzeby lokalne będą uwzględnione w priorytetach określonych na wyższym poziomie.

Co ważne, każde z państw będzie musiało określić już w kontrakcie partnerskim działania związane z instrumentem CLLD. I tu, jak się wydaje, zaczynają się schody. Pojawia się bowiem pytanie, czy nasi decydenci mają jakiś pomysł na realizację tego mechanizmu. Czy wypracowana przez nich koncepcja sprawdzi się w polskich warunkach? Czy skorzystają w pełni z doświadczeń poprzednich okresów programowania?

Po pierwsze, lokalne grupy działania

To oczywiste, że głównym źródłem inspiracji są doświadczenia LGD. Jednak nie jest też tajemnicą, że ich doświadczenia – mimo całkiem niezłych założeń – nie są tylko dobrą praktyką. Biurokratyczne przeszkody, formalności mogą jeśli nie zniszczyć, to przynajmniej osłabić najlepszą inicjatywę. Dodatkowo środki na LGD są przyznawane obecnie z funduszu rolnego i rybnego, a przecież procedury te różnią się znacznie od działań w funduszu spójności. Warto więc wykorzystać te doświadczenia (mnie są one znane tylko pośrednio), ale nie ograniczać się wyłącznie do nich.

Po drugie, doświadczenia pomorskie

Mniej oczywiste mogą być doświadczenia działań partnerskich w formie  Powiatowych Programów na rzecz Zatrudnienia i Spójności Społecznej (PPnRZiSS). Było to rozwiązanie systemowe, ale przyjęte na poziomie tylko jednego województwa. Wydaje się, że ta próba nowatorskiego rozwiązania, które równocześnie zostało zewaluowane (por. „Ocena procesu realizacji założeń Powiatowych Programów na rzecz Zatrudnienia i Spójności Społecznej w województwie pomorskim, z uwzględnieniem roli i udziału partnerstw lokalnych w tym procesie”) może być dobrą podstawą do myślenia o tym, jak uniknąć błędów. W rekomedacji znajduje się wiele ciekawych spostrzeżeń, które trzeba wziąć pod uwagę (np. potrzeba stworzenia grantu blokowego).

Po trzecie, partnerstwa rozwojowe

Nie wolno też zapominać, że w ramach działań z pomocy technicznej stworzony został system tzw. ROEFS-ów, czyli Regionalnych Ośrodków Europejskiego Funduszu Społecznego, których celem „jest kreowanie rozwoju lokalnego, budowanie partnerstw nastawionych na rozwój regionu, w szczególności w zakresie rozwoju kapitału społecznego”, gdzie obok partnerstw „projektowych” pracuje się nad wspieraniem partnerstw „rozwojowych”, czyli dokładnie takich, o które nam chodzi. Staranne rozpoznanie efektów działania ROEFS-ów w tym obszarze byłoby niewątpliwie ważnym elementem diagnozy.

Po czwarte, programy współpracy

Oczywiście jako przedstawiciele organizacji pozarządowych nie zapominamy o systemowej współpracy na poziomie lokalnym. To przecież roczne i wieloletnie programy współpracy z organizacjami pozarządowymi mogą, czy nawet powinny, być elementem analizy. Obszar ten jest właściwie dość dobrze rozpoznany (oczywście również dzieki środkom z EFES-u – por.  np. http://wszechnica.org.pl/model_wspolpracy/poradnik_splot.pdf) i niewątpliwie jest kolejnym klockiem do tej układanki instytucjonalnego partnerstwa na rzecz rozwoju lokalnej wspólnoty – choć i tu wiele będzie obszarów do „polepszenia”.

Po piąte, ekonomia społeczna

Na koniec działania, które były wspierane  w ramach obecnej perspektywy finansowej. Wiele ośrodków wsparcia ekonomii społecznej podejmowało wysiłki na rzecz tworzenia partnerstw lokalnych jako… formy przedsiębiorstwa społecznego. Rozumienie przedsiebiorstw społecznych również jako form partnerskich nastawionych na rozwój ćlokalny jest dla teorii ekonomii społecznej czymś naturalnym.  Niewątpliwie i w tym obszarze zbadanie, co się udało, a co – być może – się nie udało, jest koniecznością,by doświadczenia z tego okresu programowania nie zostały zmarnowane.

Jestem przekonany, że wiele jeszcze doświadczeń, które finansowane były w tej perspektywie z funduszy unijnych, można byłoby znaleźć. Pytaniem pozostaje, czy myśląc o nowym narzędziu będziemy się opierać na własnych doświadczeniach (dobrych i złych) próbując wypracować coś optymalnego, czy też czekać będziemy, co na ten temat myśli Komisja Europejska. Moim zdaniem, jeśli nie będziemy mieli własnego pomysłu, to z założenia dobre narzędzie okaże się jeszcze jednym instrumentem, który w praktyce nie będzie wystarczająco użyteczny.

Piotr Frączak